poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Zazdrość w miłości

Kiedy kogoś kochamy, pragniemy posiadać go na własność. 
Pamiętajmy jednak, że kochać kogoś to być z kimś!!!

Odczuwając zazdrość, pokazujemy partnerowi, że jest dla nas ważny, że go cenimy, darzymy ogromnym uczuciem. że nam na nim zależy.
 Zazdrość jest normalnym uczuciem, któremu nie możemy zaprzeczyć, po prostu pojawia się wraz z miłością i brakiem pewności, że związek bedzie trwały i stabilny. To lęk, że możemy stracić ukochaną osobę. Boimy się, że ktoś inny może zająć miejsce w sercu naszego partnera, że nasza bardzo ważna potrzeba uczuciowa zostanie niezaspokojona.
Szczypta zazdrości nadaje związkowi  smaku, ale jeżeli zaczyna przybierać na sile - należy z nią walczyć.

Nie mylmy zazdrości z takimi negatywnymi uczuciami jak  zaborczość czy zachłanność.
Obydwa te uczucia, stawiają na pierwszym miejscu nas, nasze odczucia, zupełnie nie licząc się z odczuciami czy potrzebami partnera. 
Są to uczucia, które mogą zniszczyć w zarodku każdy związek.
Podłożem tych uczuć jest niskie poczucie własnej wartości. 

Oczywiście, możemy próbować podbudować poczucie własnej wartości naszego partnera czy nasze, ale często jest to zadanie ponad nasze siły i konieczne jest skorzystanie z porady psychologa lub nawet psychiatry.

W prawdziwym związku opartym na bliskości nie ma miejsca na uczucie zazdrości. Jest oddanie, przywiązanie i zaufanie. 

Elżbieta Kmiciewicz


Zazdrość

Jan Lechoń
Jest mi dzisiaj źle bardzo, jest mi bardzo smutno,
Myśli mam zwiędłe, chore, jak kwiaty na grobie,
Za oknami wisi niebo niby szare płótno.
Nie mogę dziś cię kochać i myśleć o tobie.

Między nami jest przepaść, przepaść niezgłębiona,
I choćbyśmy wykochać po brzeg duszę chcieli,
To wszystko, co nas łączy, jest miłość szalona,
A wszystko, co jest prawdą, na wieki nas dzieli.

Wiem teraz: to jest jasne jak słońce na niebie,
I musi skonać serce pod ciężką żałobą,
Bo nigdy cię nie wezmę na wieczność dla siebie.
Ty nigdy mną nie będziesz, a ja nigdy tobą.








Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota 
 Bolesław Leśmian


Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota:
Kto całował twe piersi, jak ja, po kryjomu?
Czy jest wśród pieszczot choć jedna pieszczota,
Której, prócz mnie, nie dałaś nigdy i nikomu?

Gniewu mego łza twoja wówczas nie ostudzi!
Poniżam dumę ciała i uczuć przepychy,
A ty i odpowiadasz, żem marny i lichy,
Podobny do tysiąca obrzydłych ci ludzi.

I wymykasz się naga. W przyległym pokoju
We własnym się po chwili zaprzepaszczasz łkaniu
I wiem, że na skleconym bezładnie posłaniu
Leżysz, jak topielica na twardym dnie zdroju.

Biegnę tam. Łkania milkną. Cisza niby w grobie.
Zwinięta, na kształt węża, z bólu i rozpaczy
Nie dajesz znaku życia - jeno konasz raczej,
Aż znienacka za dłoń mię pociągasz ku sobie.

Jakże łzami przemokłą, znużoną po walce
Dźwigam z nurów pościeli w ramiona obłędne!
A nóg twych rozemknione pieszczotami palce
Jakże drogie mym ustom i jakże niezbędne! 

poczytaj tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz